![[Rozmiar: 75204 bajtów]](http://www.nurkowanie.v.pl/pic_artykuly/20081223111741m) |
fot. : Gerald Nowak
|
Nurkowanie na wyspach Galapagos – marzenie każdego nurka. Zarezerwowałem pobyt kombinowany. Jeden tydzień na statku, a drugi na Santa Cruz, w samym centrum archipelagu. Po prawie 17-godzinnym locie i po wielu godzinach spędzonych na lotniskach w Amsterdamie, Bonaire i Guayaquil wylądowałem wreszcie na San Cristobal. Chwilę później stojąc na molo w porcie podziwiam kotwiczącą w oddali łódź. Sky Dancer to solidna stalowa łódź o długości 30 m. Nie brak na niej komfortu, spore wrażenie robił stół do kamer, aparatów i lamp. Największym zaskoczeniem były... ciepłe ręczniki, które otrzymywaliśmy po każdym nurkowaniu. Z początku pomyślałem: „Ale to dekadenckie”, ale już po pierwszym nurkowaniu poniżej wędrującej tu regularnie termokliny stwierdziłem, że nie ma nic przyjemniejszego, niż owinąć się w cieplutki ręcznik.
Gdy już wszyscy znaleźliśmy się na pokładzie, odcumowaliśmy i statek ruszył wzdłuż zachodniego wybrzeża San Cristobal w kierunku pierwszego miejsca nurkowego. Pierwsze miejsce do nurkowania wybrał Rudie, nasz przewodnik nurkowy. Jest ono mało spektakularne, ale najpierw mamy się skupić na sprzęcie. W połowie tygodnia zaplanowano dla nas dość trudne nurkowania w silnych prądach i musimy być dobrze do nich przygotowani i obyci ze sprzętem. Po wejściu do wody diabli wzięli wszelkie założenia: wokół nas tańczy w wodzie grupa fok. Te eleganckie ssaki tak mnie zachwycają, że zupełnie zatracam się w czasie, więc gdy po 50 minutach Rudie zaczyna zbierać grupę do wynurzenia, ciche oburzenie z powodu przerwania takiego widowiska wyrażam nie tylko ja. Następnego dnia wczesnym rankiem dzwonek pokładowy zwiastuje pierwsze tego dnia nurkowanie. Cumujemy przy North Seymour. W wodzie widoczność jest taka sobie, ale my i tak jesteśmy zafascynowani, gdyż wokół nas, unosi się niewyobrażalna ilość ławic różnokolorowych ryb. W oddali widać majestatyczne orlenie, obok nas przepływają żarłacze białobrzeżne, pewnie w pogoni za łupem, z błękitu nieśmiało wynurza się rekin z Galapagos, a prosto na naszą grupę płynie olbrzymi żółw. Rudie daje nam znać, żebyśmy zatrzymali się przy skale przed nami, gdy tam docieramy z niebieskoszarego tła wyłaniają się powoli jakieś cienie i płyną w naszym kierunku: rekiny młoty! Elegancko, ale ostrożnie pojedyncze egzemplarze przesuwają się obok nas. Odległość, jaką zachowują, to jedynie jakieś trzy, cztery metry. Nie każdy widział rekiny podczas nurkowania. Ten, kto zrobił zdjęcia, pokazuje je po wynurzeni raz po raz pechowcom. Rudie uspokaja wszystkich z szerokim uśmiechem: „Zobaczycie jeszcze niejednego rekina młota, wierzcie mi, to była jedynie mała grupka”. Wow, pomyślałem, bo na moich zdjęciach naliczyłem w tej „małej grupce” jakieś 20 egzemplarzy.
![[Rozmiar: 75204 bajtów]](http://www.nurkowanie.v.pl/pic_artykuly/20081223113111m) |
fot. : Gerald Nowak
|
Dalej nasza trasa wiedzie przez Bartholomé, gdzie wspinamy się na krater powstały z lawy i robimy z góry zdjęcia słynnej Pinnacle Rock zamieszkałej przez pingwiny. Skała wystaje z wody niczym iglica, nie powstała jednak w sposób naturalny. Podobno w czasie II wojny światowej Amerykanie tak długo strzelali do skały z armat, aż została z niej jedynie „igła” o wysokości 45 m. Jeśli prześledzi się obrys skały, historia ta wydaje się jak najbardziej prawdziwa.
Przepływamy obok wyspy Santiago i obieramy kurs na Wolf, daleko na północno-zachodnim krańcu archipelagu. Do wyspy dopływamy w nocy więc zaraz po porannym dzwonku udajemy się w kierunku stromo sterczącej skały na Wolf. Bezpośrednio pod skalną ścianą wskakujemy do wody, gdzie porywa nas silny prąd. Tak jak zapowiedział Rudie, spotykamy rekiny młoty na głębokości 15 m. Pierwsze z napotkanych zwierząt spokojnie się do nas zbliżają i przepływają przez środek naszej grupy. Mój partner na wszelki wypadek znalazł bezpieczne schronienie za skałą, jakieś 5 m za mną. Bo z rekinami nigdy nie wiadomo! Ale młoty już się od nas odwróciły i nie podpływają bliżej niż na odległość 3 m.
Następnego dnia wyruszamy w kierunku wyspy Darwin, najlepszego miejsca nurkowego z rekinami młotami na całej planecie. Po krótkim przejeździe na horyzoncie widać zarys Darwin Arch. Łuk jest górą powstałą z pyłu wulkanicznego, który uformowała morska woda. Nazwany został na cześć znanego badacza Charlesa Darwina, który odwiedził archipelag w roku 1835. Właściwie jest tu tylko jedno miejsce nurkowe, a znajduje się ono bezpośrednio obok słynnego Łuku. Prądy i przybój są tuż przy wyspie zbyt silne i niebezpieczne dla nurkujących, dlatego nurkuje się wyłącznie na wysokości Darwin Arch. Tutaj jest bezpiecznie, nawet, jeśli przy samym łuku występują dość silne prądy, ponieważ niemal równa ściana kończy się w szerokiej piaszczystej zatoce, gdzie prąd jest już zupełnie niegroźny. Pod łukiem znajduje się płaskowyż sięgający ok. 5 do 7 m. Jego szerokość wynosi od 20 do 60 m, a długość kilkaset metrów. Kierujący łodzią wysadza nurków przy samym czubku Łuku. Trzeba się szybko zanurzać, aby uciec silnym prądom powierzchniowym. Na kancie swojej podstawy skała opada schodami w głębię, tworząc idealne miejsce dla ławic i polujących na nie drapieżników. Każdy z nas szuka schronienia między skałami w pewnej odległości od siebie. Znów czekamy na rekiny młoty. Zaledwie kilka metrów ode mnie znajdują się trzy orlenie unoszące się majestatycznie i pozornie bez wysiłku w nurcie silnego prądu, niemal nie poruszając „skrzydłami”. Tuż nad moją głową przepływają olbrzymie ławice cezji, lucjanów i barwenowatych. Niekończący się łańcuch ryb. W oddali widać już pierwsze rekiny. Kilka sztuk podpływa bardzo blisko mnie, zaledwie kilka centymetrów, wydają się nie odczuwać strachu przed nurkami. Tak bliskie spotkanie z tak dużą grupą rekinów młotów to naprawdę oszałamiające przeżycie.
![[Rozmiar: 90954 bajtów]](http://www.nurkowanie.v.pl/pic_artykuly/20090825161642m) |
fot. : Gerald Nowak
|
Po południu widoczność się pogarsza. W krótkim czasie zmienia się kilka razy, a wraz z nią zmienia się także temperatura wody. Termometr dopiero pokazywał 27 st., a już nadciąga zielona zupa, która unosi się nad nami i przynosi ochłodzenie wody o 10 st. Wraz z zimnym prądem nadpływają tysiące maleńkich meduz. Podobno są zupełnie niegroźne, ale i tak staramy się je omijać. Nocujemy w lagunie przy wyspie Darwin i mamy nadzieję na lepsze warunki, jednak następnego dnia czekają nas niestety te same zasady gry: przed południem nieco lepsza widoczność i silny prąd, a po południu słabszy prąd, ale za to zimniejsza woda, gorsza widoczność i tysiące meduz. Sky Dancer rusza w powrotną drogę, płyniemy w kierunku wyspy Isabella. Zaplanowano tu dla nas nurkowania z fokami i morskimi jaszczurkami. Niestety, jaszczurki też są najwyraźniej niezadowolone z pogarszających się warunków pod wodą, bo w ogóle nie zaszczyciły nas swoją obecnością. Jedynie foki nie zawodzą i baraszkują w wodzie obok nas. Śmigają to tu, to tam i nic ani nikt nie może się przed nimi skryć. Biada temu, kto niezbyt mocno zamocował płetwę. Dobrze wycelowane ugryzienie i już płetwa służy zwariowanym fokom za zabawkę!
Tydzień minął niestety zbyt szybko przede mną jednak kolejne wyzwanie, tydzień na wyspie Santa Cruz. Jest tu sporo fok, morskich jaszczurek i żółwi, a na północy wyspy można spotkać rekiny młoty. Puerto Ayora to idealny punkt wyjściowy do zbadania centralnego archipelagu. Znajduje się tu wiele hoteli, a nawet baza nurkowa zarządzana przez Sub Aqua Dive Center. Zlokalizowana jest idealnie naprzeciw hotelu Silberstein, na obrzeżu miasta, zaledwie kilkaset metrów do stacji badawczej Charles Darwin Research Station. Tutaj mieszka znany już chyba na całym świecie żółw Lonesame George. Samotny George to ostatni żyjący męski przedstawiciel swojego gatunku. Od wielu lat naukowcy z Charles Darwin Station próbują znaleźć dla niego odpowiednią genetycznie samicę, którą George by zaakceptował i z którą mógłby doczekać się potomstwa.
Spacer przez miasto Puerto Ayora odkrywa przede mną turystyczną stronę miasta, wiele restauracji, kawiarni i małych sklepików. Dni na wyspie mijają bardzo szybko. W Bartholomé nurkujemy z pingwinami i fokami. Odwiedzamy wyspę Seymour, gdzie przewodnik towarzyszy nam podczas zwiedzania. Wyspę zamieszkują niezliczone głuptaki i fregatowate. Tutaj wychowują swoje młode. Kto dobrze wytęża wzrok, zauważy wylegujące się tu i ówdzie duże lądowe iguany, które chronią się w krzakach przed gorącym, południowym słońcem. Spacerując brzegiem morza, należy zachowywać czujność. Między kamieniami często leżą małe foczki, które albo śpią, albo krzyczą, przywołując matkę. Pelikany dziesiątkami „spadają” do wody i łapią ryby. Na czarnych kamieniach z lawy niemal niezauważalnie wylegują się słynne morskie jaszczurki. Nie tylko mają ten sam kolor, co kamienie, ale też podobne kontury. Ale gdy już się jedną odkryło, można podejść do niej niebywale blisko. Trzeba tylko bardzo powoli się poruszać. Trochę jakby się było w zoo bez krat.
Wyspy Galapagos są prawdziwym rajem dla miłośników natury i fotografów. Jestem pewien, że jeszcze tu wrócę. Następnym razem z moją żoną! Jest tu jeszcze tak wiele rzeczy, których nie widziałem, tak wiele przygód, których nie przeżyłem. Chciałbym też sprawdzić, czy Lonesame George został wreszcie tatą.
Baza nurkowa
Dive Center Hotel Silberstein, www.divingalapagos.com Baza obsługuje 30 miejsc nurkowych. Szkolenie odbywa się w centrum wg standardów PADI po stopień Divemaster. Nitrox w ofercie, za dopłatą. Łódź nurkowa Venecia oferuje miejsce na sprzęt i dla maksymalnie 8 nurków + 2 przewodników, w przypadku większych grup organizowana jest dodatkowa łódź. Venecia ma 9,5 m długości i 2,9 m szerokości. Podczas wyjazdu odbywa się 2-3 nurkowania. Wposażenie podstawowe: zestaw pierwszej pomocy z tlenem, kamizelki ratunkowe, GPS, urządzenie do nawiązywania łączności, gaśnica, sygnalizatory świetlne do używania w nocy. Nurkowania odbywają się z łodzi.
Nurkowanie
Przy zmieniającej się temperaturze wody od 16 do 26 st.: najlepszy jest skafander 7 mm. W zależności od pory roku dobrze jest zabrać kaptur.
Kraj i geografia
Archipelag Galapagos należy do Ekwadoru i znajduje się we wschodniej części Pacyfiku, na równiku, w oddaleniu dokładnie 1000 kilometrów od południowoamerykańskiego stałego lądu. Składa się z 13 większych wysp, 6 wysp o obszarze wynoszącym między 1 a 10 km kw. oraz licznych mniejszych wysepek. 96% archipelagu to narodowy Park Ochrony Przyrody, 4% stanowi zamknięty teren wojskowy. Dzięki zimnemu prądowi Humboldta wody wokół Galapagos zamieszkiwane są przez różnorodne gatunki ryb. Szkoły rekinów młotów, pojawiają się już nawet na głębokości 10 m.
Flora i fauna
Na Galapagos spotykamy jedynych w swoim rodzaju przedstawicieli fauny i flory. Niemal wszystkie występujące tu gatunki są endemiczne. Galapagos to prawdziwy raj dla ptaków, zwłaszcza różnych gatunków głuptaków, mew widłosternych, pingwinów z Galapagos i albatrosów. Lwy morskie, foki, kaszaloty i orki też się tu świetnie czują. Galapagos znane są jednak głównie z występowania ogromnych lądowych jaszczurów, takich jak legwan galapagoski (konolof) na wyspie Plaza Sur, oraz wielu gatunków żółwi, które najczęściej zasiedlają tylko jedną z wielu wysp.
Ludność
Większość wysp jest niezamieszkana. W archipelagu Galapagos żyje około 10 000 osób. Językiem obowiązującym jest język hiszpański, rozpowszechniony jest też angielski.
Zdrowie
Na Galapagos znajdują się dwa szpitale. Jeden w Puerto Ayora na wyspie Santa Cruz i drugi w Puerto Baquerizo Moreno na San Cristobal. W Puerto Ayora jest też komora dekompresyjna DAN.
Ubiór
Przewiewne ubrania „w tropiki” plus długie spodnie na wycieczki w czasie suszy to podstawa. Warto też zabrać coś cieplejszego na zimne noce (sweter). No i koniecznie cienką, przeciwdeszczową kurtkę. Na wycieczki w głąb lądu polecam solidne, dobrze wyprofilowane buty do wędrówek.
Klimat
Subtropikalny klimat na Galapagos wykazuje wilgotność 80-90%. Cieplejsza pora deszczowa z temperaturami między 25 i 29 st. C trwa od stycznia do kwietnia-maja. Pora sucha z temperaturami między 21 i 25 st. C trwa od czerwca do listopada. Wiatry wieją rzadko, za to występuje tzw. garua (mgła). W porze suchej można dość często spotkać rekiny wielorybie, bardzo dobra jest też widoczność, za to niebywałe bogactwo różnorodnych gatunków ryb przypada na porę deszczową.
Waluta
Walutą obowiązującą w Ekwadorze jest dolar amerykański (USD). Karty kredytowe akceptowane są w niewielu miejscach, w Puerto Ayora jest bankomat. Koniecznie należy przed wyjazdem sprawdzić limity na kartach!