| Czy archiwum MN w formie pdf do ściągania to dobry pomysł? |
|
| 2008-11-11 |
Katarzyna Battenfel |
- |
|
|
 |
|
![[Rozmiar: 76023 bajtów]](http://www.nurkowanie.v.pl/pic_artykuly/20090826142503m) |
fot. : Katarzyna Battenfeld
| Madagaskar leży na Oceanie Indyjskim, około 250 mil od wschodniego wybrzeża Mozambiku w Afryce. Jest to czwarta co do wielkości wyspa na świecie. Madagaskar to unikatowa na skalę światową flora i fauna, które są efektem wczesnego oddzielenia się wyspy od kontynentu afrykańskiego - ok. 100 milionów lat temu. 80% madagaskarskiej flory i fauny to endemity, czyli zwierzęta i rośliny, które występują wyłącznie na wyspie: kameleony, gekony, lemury, baobaby. Nurkowanie jest tu skoncentrowane wokół północno-zachodniego wybrzeża Nosy Be.
Do Ifaty (25 km od Toliary) przybiliśmy we wczesnych godzinach popołudniowych. Hotel Tonga Soa miło nas zaskoczył uprzejmą obsługą, przystępnymi cenami i bardzo dobrym jedzeniem. W Ifaty są dwie bazy nurkowe i w obydwóch te same ceny, właściciele tłumaczą się oddaleniem od cywilizacji - każdy litr paliwa jest dowożony z Toliary samochodem terenowym. Asfalt w tym regionie pozostaje marzeniem przyszłości, tak że 25-kilometrowy odcinek zabiera około godziny. Po rozpakowaniu bagaży udaliśmy się do jednej z baz. Zupełnie nie zraziły nas zapewnienia właściciela, że nurkowania odbywają się rano lub po zmierzchu, ponieważ wtedy ocean jest znacznie spokojniejszy. Po krótkiej naradzie i nieco dłuższych targach o cenę (z 40 EUR utargowaliśmy 35 EUR w pakiecie) podążaliśmy motorówką w kierunku ujścia laguny.
Z przewodników wiedzieliśmy, że jest to czas na podziwianie humbaków, gdyż był to okres ich migracji. Z Antarktydy płyną w kierunku północnym wzdłuż wschodniego wybrzeża Afryki, szukając tropikalnych zbiorników stwarzających idealne warunki do reprodukcji. W pobliżu Madagaskaru dzielą się na dwie grupy, jedna z nich wyrusza dalej w kierunku wschodnim, mijając wyspy Sainte Marie oraz Antongil Bay. Druga grupa podąża na zachód w kierunku Komorów i właśnie te wieloryby można obserwować u wybrzeży Ifaty. Nurkowanie na Jardin de Corail przyniosło rozczarowanie. Widoczność około 4-5 m, zniszczona rafa w większości porośnięta płaskimi Montipora. Pod wodą udało się nam dostrzec dwa około 80-centymetrowe napoleony oraz piaskową łachę, z której wystawiały głowy węgorze koralowe. Prowadzący centrum od 18 lat Richard wyjaśnił nam, że niestety ochrona środowiska nie jest tu stawiana na pierwszym miejscu i koralowiec bardzo cierpi w wyniku działań miejscowych rybaków. W tym regionie rybołówstwo jest jednym z podstawowych źródeł dochodu.
![[Rozmiar: 81623 bajtów]](http://www.nurkowanie.v.pl/pic_artykuly/20090826150124m) |
fot. : Katarzyna Battenfeld
| Następnego poranka stawiliśmy się punktualnie o 8 w centrum nurkowym. Richard z niepokojem spoglądał na ledwo dla nas dostrzegalne fale na oddalonej rafie. Po osiągnięciu ujścia laguny niepokój Richarda stał się jasny, fale były coraz większe, dochodziły do 3 m, mimo to zanurkowaliśmy na Bevato. Miejsce nurkowe (szczyt koralowca) zaczyna się tu na głębokości 14-16 m, przy takich falach i prądzie zejście nie należało do najprzyjemniejszych. Na dnie fale miotały nami tam i z powrotem, uniemożliwiając fotografowanie. Tu również widoczność nie przekraczała 3-4 m. Resztę dnia spędziliśmy wewnątrz laguny, nurkując na około 6 m na Massiv des Roses, wśród płaskich Montipora, które układają się w różne dziwne różane wzory, czemu zawdzięczają swoją nazwę – „masyw róż”. Udało nam się dostrzec kilka interesujących gatunków z rodziny igliczniowatych. Ławica sumików koralowych jak zawsze była cały czas w ruchu, a cztery brzytewniki z godnym podziwu uporem starały się zniknąć z kadru w momencie naciśnięcia spustu migawki. Leniwy Papilloculiceps (crocodile fish) leżał znudzony na dnie, nie zwracając na nas najmniejszej uwagi. Kilka ustniczków towarzyszyło nam przez cały czas, zupełnie nie czując lęku, wręcz próbując nas skubnąć tu i ówdzie. Na łodzi rozwiązała się zagadka śmiałości ustniczków, otóż niegodny polecenia proceder dokarmiania przez malgaskich przewodników odebrał zupełnie rybom lęk i na widok nurka pojawia się jedno skojarzenie – JEDZENIE.
Następnego dnia pogoda popsuła się jeszcze bardziej. Wypłynęliśmy z nadzieją, że ocean tym razem okaże się łaskawy, jednak na lagunie fale osiągały 6 m i docierały do samego dna, więc nurkowanie nie miało sensu. W drodze powrotnej uratowaliśmy 3 Francuzów, którzy wraz z dwoma młodocianymi Malgaszami chcieli podziwiać wieloryby na Kanale Mozambickim przy 6-metrowych falach! Pirogę Malgaszy coraz bardziej spychało w kierunku rafy. Dwaj młodzi tubylcy zupełnie stracili sterowność, bezsilnie walcząc z morzem. Wzięliśmy ich na hol, stara lina pirogi wielokrotnie się zrywała, zanim udało nam się odholować ich na spokojną wodę. Na Madagaskarze ludzie wykorzystują każdą możliwość zarobienia choćby kilku dolarów, gdyż żyją w ogromnej biedzie. Mimo to są oni wyjątkowo pogodni. Resztę pobytu w Ifaty spędziliśmy w lagunie, temperatura wody (23 st.) zmuszała nas za każdym razem do powrotu na łódź po ok. godzinie. Przygotowani byliśmy na tropik, więc 5 -milimetrowy neopren nie zapewniał komfortu nurkowania.
Po nurkowaniach w Ifaty zaplanowaliśmy tygodniową przerwę na parki narodowe. W ciągu siedmiu dni pokonaliśmy ok. 1000 km samochodem terenowym z towarzyszącym nam kierowcą, bez którego ciężko byłoby się poruszać po wyspie, gdyż nie ma na niej drogowskazów. W lipcu na Madagaskarze jest zima, tego roku wyjątkowa, co potwierdzała temperatura w górach Andringitra, spadająca nocą do 6 stopni C.
Wiele obiecywaliśmy sobie po naszym następnym nurkowym celu. Na lotnisku Nosy Be przywitała nas wreszcie upragniona temperatura 27 st. Zamieszkaliśmy we wsi Ambatoloaka, gdzie znajduje się kilka baz nurkowych, które podobnie jak cała infrastruktura robiły zdecydowanie bardziej profesjonalne wrażenie, ceny też zdecydowanie bardziej przystępne, ok. 24-26 EUR za nurkowanie w pakiecie ok. 6-10 nurków. Wybraliśmy jedno z większych centrów - Ocean’s Dream. Trzy motorówki dowożą nurków do miejsc nurkowych, a te są tak pomyślane, aby najwyżej jedna z łodzi znajdowała się na jednym nurkowisku. Cały grafik układany jest przez właściciela z wyprzedzeniem, miejsca się nie powtarzają, chyba że na życzenie.
![[Rozmiar: 92874 bajtów]](http://www.nurkowanie.v.pl/pic_artykuly/20090826151201m) |
fot. : Katarzyna Battenfeld
| Pierwsze nurkowanie odbyło się na Banc de l’Entreé, widoczność lepsza od poprzednich nurkowisk, bo ok. 10 m, ale rafa nie jest zbyt bogata, zaczyna się na głębokości 14 m, a właściwe nurkowanie na 20 m. Udaje się nam dostrzec ławice barakud i dwa orlenie, niestety czas nurkowania szybko się skończył. Bez deco bojki nurkowania byłyby trudniejsze. Pomimo kilkunastu nurkowań na Madagaskarze nie udało się nam spotkać żadnej ścianki. Motorówki nie rzucają kotwic, miejsca nurkowe zostają oznaczone jedynie bojką przy pomocy GPS, ale zejścia i wynurzenia ze względu na prąd, który dość szybko znosi łódź, odbywają się w toni.
Kolejne dni spędziliśmy na wypatrywaniu mant na Manta Point. Tym razem dużą niespodziankę zaserwowała nam widoczność - ponad 20 m, z dna widać było powierzchnię. Niestety przy krótkich przerwach powierzchniowych nasz czas coraz bardziej się skracał, a na Madagaskarze należy być szczególnie ostrożnym, ponieważ na całej wyspie nie ma komory dekompresyjnej. Z motorówki widzieliśmy polujące żaglice - ogromna płetwa wystająca z wody, a z przodu ławica małych rybek raz po raz wyskakujących z wody. Podczas podroży motorówką towarzyszyły nam delfiny, ale po mantach ani śladu. Banc Louis dostarcza nam niesamowitych emocji, na ok. 20 m jedna obok drugiej rosną olbrzymie 2–3-metrowe gorgonie, jak na wystawie! Widok niesamowity. Końcowe nurkowanie zaplanowaliśmy w Marine Park na Nosy Tanikely i znowu niespodzianka, pytaliśmy naszych przewodników, na jakie zdjęcia mamy się przygotować, port makro czy szeroki kąt? Wybraliśmy makro, a wokół nas ogromne ławice makreli, barakud i lucjanów.
Na wyjazd warto zabrać swoje pianki, gdyż normalnie zbudowany Europejczyk, ok. 180-185 cm, może mieć trudności z wypożyczeniem neoprenu. Z jacketem i automatami nie byłoby problemu. Najbardziej przyjazną linią lotniczą dla płetwonurka okazało się Air France (pozwolono nam zabrać po zameldowaniu bagażu nurkowego 2 x 23 kg plus 12 kg bagażu podręcznego na osobę). Air Madagascar za każdy kilogram powyżej 20 kg pobiera opłaty ok. 1,5 EUR, na szczęście tylko w stolicy i Nosy Be. Można było tego uniknąć, rezerwując przelot na wyspę bezpośrednio przez Air Madagascar, ale tego dowiedzieliśmy się dopiero na wyspie.
|
|
|
|
 |
 |
| |